social media

Translate

środa, 4 listopada 2015

NOWA SERIA - WASZE DENKO / DENKO AGNIESZKI

Witajcie serdecznie!

Jakiś czas temu napisałam na swojej facebookowej stronie, że jestem ciekawa jak Wam idą zużycia kosmetyków. Wam, konkretnie nie blogerkom. Dlaczego mnie to tak zaciekawiło?



Nie raz podczas dodawania/oglądania postów denkowych czytałam komentarze, że chyba nic innego nie robimy tylko się kremujemy, kąpiemy i malujemy, bo niemożliwe aby ktoś "normalny" tyle wykańczał kosmetyków co miesiąc. I tą oto nową serią "Wasze denko" chciałabym udowodnić, że każda z Was zużywa raz więcej, a raz mniej. Nie zdajecie sobie sprawy z tego dopóki nie pozbieracie tych opakować w jedno miejsce i nie sprawdzicie tych zużyć co miesiąc ;)
Na razie zgłosiła się tylko Agnieszka i to Jej denko dzisiaj będziecie oglądać, ale jeśli macie ochotę również pokazać Wasze zużycia za pośrednictwem mojego bloga to czekam na Wasze zdjęcia wraz z opisami. W tytule mejla wpiszcie "Denko [imię]'' i koniecznie napiszcie ile zbierałyście te zużycia. A teraz nie przedłużając zapraszam na denko Aguli :
Może na początku się przedstawię, jestem Agnieszka i jestem czytelniczka Magdaleny. Mieszkam w Holandii tak jak ona z moimi ludkami. Chciałabym pokazać Wam dzisiaj moje denko. Produkty opisane zużyłam na przełomie dwóch miesięcy (oprócz lakieru do włosów, który miałam o wiele dłużej). Zapraszam Was do czytania i mam nadzieje ze Was dzisiaj nie zanudzę.


KOLORÓWKA


Kredka do brwi Catrice nr40 - moja ulubiona kredka, której nigdy nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce, jest kilka odcieni do wyboru.


Kredki do kresek z Catrice - koniecznie musi być czarna, z wykończeniem matowym, bardzo dobrze na pigmentowane i wygodne w użyciu. Jeśli znacie jakieś inne to dajcie znać w komentarzach bo z chęcią wypróbuje ;)


Tusz z Essence Get Big Lashes - wodoodporny tusz z dużą szczoteczką, lubiłam jego efekt, ale trzeba było uważać żeby z nim nie przesadzić.


Korektor w sztyfcie z Essence - już mam kolejny bo dobrze się u mnie sprawdza, używam w odcieniu 01 matt sand, dosyć dobrze kryje cienie pod oczami i niedoskonałości na buzi. Na lato był trochę za ciężki, więc używałam go tylko wtedy gdy nie było upałów. 


Podkład z Make-up Revolution The Matte Effect odcien Natural - lekki, niedrogi, wyrównujący koloryt skory podkład. Polecam go każdej z Was, ponieważ nie ma po nim efektu maski czego każda z nas nie lubi.


Pisak z Essence do pielęgnacji skorek wokół paznokci - ma przyjemny cytrusowy zapach, jak używa się go regularnie dobrze dba o skorki. U mnie z ta regularnością było słabo, ale następnym razem się poprawie ;)

PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Maroccan Argan Oil szampon i odżywka - z holenderskiej drogerii Kruidvat, ma zapach typowy dla oleju arganowego, cudów z moimi włosami nie robił, wiec chyba sobie podaruje kolejny zakup tego zestawu.


Garnier Loving Blends szampon i odżywka - pokochałam za piękny miodowy zapach i za to ze moje włosy są mile w dotyku przez cały dzień, dobrze się układają i pachną jeszcze wieczorem po całym dniu.


Aussie 3 minute miracle - odżywka, którą spróbowałam dzięki naszej kochanej Magdalenie, tej odżywki nie może zabraknąć w mojej łazience. Recenzje przeczytacie u Magdaleny bo ona ja najlepiej opisała. Ale kocham za jej efekty mięciutkich włosów i nawet jej zapach przestał mi przeszkadzać.
JA - o odżywce tej pisałam tu -> KLIK

Gliss Kur odżywka w sprayu - jest to odżywka ułatwiająca rozczesywanie, ten wariant miałam akurat pierwszy raz bardzo ładnie pachnie. Odzywek Gliss Kur w sprayu używam od lat i polecam każdej kobiecie z długimi włosami, używam jej nawet na włosach mojej długowłosej córci i nie mamy problemu z poplątaną czupryna.


Garnier Fructis - szampony o niebiańskim zapachu, są to ulubione szampony mojego chłopa i przyznam się bez bicia ze podkradam je do swoich włosów dlatego są w moim denku. Dodam ze zapach utrzymuje się cały dzień na włosach.


Derlon szampon i odżywka - jest to holenderska firma kosmetyczna, szczerze żadna rewelacja, włosów jak w reklamach po tym zestawie nie miałam, zużyłam na siłę do końca,bo nie lubię wyrzucać czegoś co mi krzywdy nie robi. 


Syoss lakier do włosów z kreatyna - długo szukałam lakieru, który utrzyma czuprynę na swoim miejscu i on własnie taki jest, używam w małych ilościach bo nie lubię mieć hełmu na głowie i dlatego starczy mi na trzy do czterech miesięcy.


Jedwab do włosów z Biosilk - cudowny ma zapach utrzymujący się na włosach przez cały dzień, nie można z nim oczywiście przesadzić jak z każdym innym olejowym produktem do włosów. Szkoda ze pełnowymiarowy jest taki drogi, ale na pewno któregoś razu się na niego skusze.

JA - o jedwabiu do włosów Biosilk pisałam tu -> KLIK



 PIELĘGNACJA CIAŁA

Derlon pianka do golenia - pianka była męska, ale ja tylko takich używam bo lubię ich zapach (wiem dziwna jestem :P). Pianka jak każda inna robiła co miała robić.
Dove żel pod prysznic - ogórkowy, pachnie świeżym ogórkiem, bardzo ładnie i pistacjowo-magnoliowy, jak dla mnie pachnie jak budyń :D są to moi dwaj faworyci od Dove. Maja kremowa konsystencje i są dosyć geste, wystarczy odrobina alby umyć całe ciało i cieszyć się jego zapachem przez cały wieczór. 
Nivea żel pod prysznic - jak wszystkie zele z Nivea dobrze się pieni i ładnie pachnie, kupuje go zawsze jak jest w promocji, ponieważ w holenderskich drogeriach są często promocje wiec właśnie wtedy warto kupować takie produkty na zapas ( Magdalena coś wie o robieniu zapasów produktów kosmetycznych :P).
Ja - oj tak wiem coś o tym i staram się od roku (!) odkopać z zapasów kosmetyków,aby móc być na bieżąco z nowościami.
Palmolive żel pod prysznic z drobinkami scrubu - pięknie pachnie, dobrze mył, fantastycznie się pienił...czego chcieć więcej ;)
JA - o żelu tej marki w innej wersji zapachowej pisałam w tym poście -> KLIK
OMG (Oh My Goods) - żelowy scrub pod prysznic zakupiony w holenderskim sklepie Action, wybrałam wariant zapachowy Cherry Rose, ponieważ najbardziej mi się podobał jego zapach spośród całej reszty. Ja mam to zboczenie aby wąchać w sklepie żele pod prysznic, szampony, odżywki itd, wiem ze nie powinnam :P Jest niedrogi, bo kosztuje niecałe dwa euro wiec z chęcią kupie go za każdym razem kiedy będę w Actionie.
JA - zostaniesz spalona na stosie za te wąchanie :P
Dove antyperspirant - ładnie pachnie, chroni od potu ale niestety dalej mam problem z białymi koszulkami ponieważ robią się pod pachami żółte ślady, już nie wiem czego używać. Jeśli macie na to złoty środek to dajcie proszę znać.
Ja - Polecam SANEX kupiony w Action. Jest tani i świetnie się u mnie sprawdza,a co najlepsze nie dusi mnie jak ostatnio Rexona, którą używałam od lat.
Kiedyś czytałam jednak, że to wina potu i na nic pomogą nawet najlepsze antyperspiranty, ale to byś musiała sobie pogooglować dokładnie czy to prawda ;)
Veet krem do depilacji - po aplikacji kremu czeka się 10 minut i zdejmuje się go dołączoną szpatułką, sprawdza się dobrze (lecz zapach mi przeszkadza). Nie ukrywam ze wolałabym zafundować sobie depilacje laserowa...może kiedyś ;)
Ja - zapuszczaj futerko,zima idzie! :D
Neutrogena krem do rąk - bezzapachowy krem, który jest ukojeniem dla moich zniszczonych przez prace dłoni. Polecam każdej z Was, która ma przesuszona skore dłoni. 
Scrub Gel z Hema - Hema jest to świetny holenderski sklep ze wszystkim. Żel był do ciała ale nim zdzierałam moją buzie :P Ładnie pachniał i był dość delikatny, dlatego odważyłam się używać go właśnie do twarzy.
Bodyscrub z sola morska - ulubiony zdzierak Magdaleny :D Zakupiłam go właśnie po przeczytaniu jej recenzji o tym produkcie i jestem bardzo zadowolona z jego działania. Jego zapach unosi się w łazience jeszcze długo po kąpieli, zagości nie raz u mnie na polce pod prysznicem ;)
JA - jak to miło czytać,że kupujecie polecane przeze mnie produkty! Dziękuję za zaufanie <3
O tym zdzieraku pisałam tu -> KLIK
A o innej wersji zapachowej tu -> KLIK
 PIELĘGNACJA TWARZY


Byphasse chusteczki do demakijażu - moje ulubione, delikatne, dobrze nawilżone o delikatnym zapachu i niedrogie! Byphasse to hiszpańska firma kosmetyczna, w Polsce dostępne są kosmetyki tylko online, a u mnie w Holandii tylko w jednej sieci sklepów Op is Op Voordeelshop. Chusteczki mają bardzo wygodne zamkniecie co jest dużym plusem dla nawilżonych chusteczek. Polecam z czystym sumieniem.
Derlon chusteczki do demakijażu - nieprzyjemne dla skory twarzy (jak dla mnie były szorstkie) nie miały zbyt przyjemnego zapachu, po prostu nie zachwyciły mnie niczym.
Nivea pianka w płynie do oczyszczania twarzy z resztek makijażu - używam od dawna bo jest delikatna i zmywa to czego nie wyczyściłam chusteczką. Jest tez dostępny wariant niebieski.
Byphasse krem do twarzy 30+ - do tej pory jest to jeden z moich ulubionych kremów do twarzy, przyjemny i delikatny zapach (na zapach kosmetyków zwracam dużą uwagę, ponieważ z rana drażnią mnie wszystkie zapachy i jeśli coś dla mnie śmierdzi lub ma zbyt intensywny zapach to nie wytrzymuje tego :P)
L'Oreal serum do twarzy - uwielbiałam jego konsystencje, buzia wydawała mi się po nim bardziej promienna, niestety jest bardzo słabo dostępna.
Byphasse tonik do twarzy z woda różana - od zawsze używam toników, ale ten polubiłam najbardziej. Jest bez alkoholu, bez sztucznych barwników z lekkim zapachem płatków róż, lecz wiem ze nie każdemu by się podobał ten zapach. Mnie odpowiada i mam już następny w swojej łazience.
JA - z tym zapachem się zgodzę, bo ja np. osobiście nie przepadam za kosmetykami o zapachu różanym.
Próbka kremu Nivea Q10 - niby krem na dzień ale dla mnie był za ciężki pod makijaż, miałam kilka próbek i zużyłam je na noc. Na pewno go nie kupie bo mi nie podpasywał.
Próbka kremu Nivea Cellular - myślałam ze to zwykły krem ale przy pierwszej aplikacji okazało się ze gdy go rozsmarowuje on się robi lekko brązowy wiec zużyłam go pod oczy :D Ładnie pachniał i miał przyjemna konsystencje.


Mam nadzieje ze wytrzymałyście do końca bo trochę zanudzałam :P Nie jestem profesjonalistka w pisaniu postów, ale pisałam swoje odczucia po zastosowaniu wyżej wymienionych kosmetyków. Dziękuję Magdalenie za możliwość pokazania mojego denka na światło dzienne :*
Dziękuję bardzo Agnieszce,że zechciała pokazać Nam swoje zużycia. Moim zdaniem wcale nie zanudzała,wręcz czytało się bardzo przyjemnie. Nie raz już namawiałam Agę na założenie bloga,bo po komentarzach jakie zostawia wiem,że mogłaby się wyżyć na klawiaturze jak ja ;)
Jak widzicie przeważają marki 
Byphasse oraz Derlon obie mnie ciekawią i z pewnością niektóre z nich przetestuję i opiszę tutaj.

Dajcie znać co myślicie o tej serii i czy się zgłosicie ze swoimi denkami :)
Buziaki xx

12 komentarzy:

  1. Wow co za spore denko! Miło opisane, fajnie się czytało - tak jak piszesz, koniecznie musisz namówić swoją koleżankę do założenia bloga - na pewno zaobserwuję. Te produkty OMG ostatnio widziałam w Actionie jednak jakoś zapomniałam się im przyjrzeć bliżej :D Kredkę do brwi 040 Catrice uwielbiam, a co do odżywki i szamponu morrocan argan oil, mam takie samo zdanie, Kruidvat niestety się tu nie popisał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odżywka z Aussie, żel z Palmolive i z Dove u mnie bardzo często skutkują denkiem :D Szczególnie Dove!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł na denka czytelników. Gratuluję Agnieszce zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie weszlam na twojego bloga z mysla ze znowu pokazujesz jakies ladne ciuszki na sobie w jesiennej aurze a tu taka niespodzianka...moje denko <3 Dziekuje :* P.S.twoje komentarze bezbledne, fajnie sie czyta cos co sie samemu napisalo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! zastranawiam sie nad tym gliss kurem w sprayu! bo potrzebuje cos zawsze do psikniecia nawet gdy mialam na glowie wczesniej odzywke do splukiwania :)

    JAK PRZETRWAĆ JESIEN- http://alexwberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nooo spora ilość się zebrała :) Szczerze mówiąc ja nigdy nie robiłam denka na blogu bo wydaje mi się, że nie zużywam większej ilości kosmetyków a jedynie 3-4 miesięcznie... Pewnie jakbym odkładała zużyte opakowania do pudełka, to okazałoby się, że jest tego dużo więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zupełnie obce mi te firmy dwie ostatnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. wow! gigantyczne denko! :D :D
    na mnie niestety produkty z Garniera średnio działają ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już od jakiegoś czasu zrezygnowałam z denek, męczyło mnie ich robienie choć osobiście przeglądać je na innych blogach bardzo lubię :) ale posty tego typu w przygotowaniu strasznie mnie męczyły.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś zostaw komentarz - wtedy mam pewność,że ktoś przeczytał co napisałam ;)
Odwiedzam wszystkich, którzy zostawiają komentarz na moim blogu.

Buziaki,Wasza M.